Polish Translation of the “Holy Mass” by Catalina Rivas
A
Polish Discalced Carmelite Nun has done this translation of the “Holy Mass”. A priest or theologian fluent in Polish has
not independently reviewed it for the Apostolate of the New Evangelization
(ANE) and Catalina’s spiritual director.
Therefore, this should be viewed as a draft translation by a person who
was very moved in reading the “Holy Mass” and who wanted to share with others this
beautiful book given to Catalina by Jesus and the Virgin Mary.
ŚWIADECTWO
CATALINY O MSZY ŚW.
W pięknej katechezie Pan i Dziewica Maryja pouczali
nas najpierw jak odmawiać Różaniec; żeby modlić się
sercem, rozmyślać i cieszyć się z momentów spotkania z
Bogiem i Matką Bożą. Pouczali nas także, jak odbyć
dobrą spowiedź, co się dokonuje w czasie Mszy Św. i jak
nią wielkodusznie żyć, o czym traktuje ten dokument.
Jest to świadectwo, które muszę i chcę
dać całemu światu dla większej chwały Bożej i dla
zbawienia tych, którzy chcą otworzyć serca Panu. Także po to, by
wiele osób konsekrowanych Bogu na nowo roznieciło w sobie ogień
miłości do Chrystusa; niektórzy z nich mają ręce
posiadające władzę, by uobecniać Go w tym świecie, tak
by stał się naszym pokarmem. Dla innych, aby przełamali
“praktykę rutyny” w przyjmowaniu Go i na nowo ożywili w sobie
zadziwienie nad codziennym spotkaniem z Miłością. I dla moich
świeckich braci i sióstr na całym świecie, aby żyli
wielkodusznie tym największym Cudem: celebracją Eucharystii.
Była to wigilia uroczystości Zwiastowania i
członkowie naszej grupy przystąpili do Sakramentu Pojednania.
Niektóre panie z grupy modlitewnej nie mogły tego uczynić, więc
przełożyły Sakrament na następny dzień przed Mszą
Świętą.
Kiedy przyszłam do Kościoła przed
Mszą Św. następnego dnia, trochę późno, Arcybiskup i
kapłani już wychodzili z zakrystii. Dziewica Maryja powiedziała
swoim słodkim kobiecym głosem, który działa na duszę:
“Dzisiaj jest dzień nauki dla ciebie i chcę,
abyś zwróciła szczególną uwagę na to, czego będziesz
świadkiem. Wszystkim, czego dziś doświadczysz, masz
podzielić się z całą ludzkością.” Byłam głęboko wzruszona, nie rozumiejąc dlaczego, ale
starałam się być bardzo uważna.
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam
uwagę, był chór pięknych głosów, który śpiewał
jakby z oddali. Na chwilę muzyka przybliżała się, a
następnie oddalała jak odgłos wiatru.
Arcybiskup rozpoczął Mszę Św., i gdy
doszedł do Aktu Pokuty, Najświętsza Dziewica powiedziała:
“Z głębi serca proś Pana o przebaczenie
swoich win, które Go obraziły. W ten sposób będziesz mogła
godnie brać udział w tym przywileju , jakim jest Msza Św.”
Przez ułamek sekundy pomyślałam: “Na pewno
jestem w stanie łaski Bożej; wczoraj wieczorem poszłam do
spowiedzi. Matka Boża odpowiedziała: “ Czy sądzisz, że
od wczorajszego wieczoru nie obraziłaś Boga? Pozwól mi
przypomnieć ci o kilku rzeczach. Kiedy wyszłaś z domu idąc
tutaj, dziewczyna, która ci pomaga podeszła do ciebie i poprosiła o
coś, a ty, ponieważ byłaś spóźniona, nie
odpowiedziałaś jej zbyt miło. To był brak miłości
z twojej strony, a ty mówisz, że nie obraziłaś Boga...?”
“W drodze tutaj, autobus wjechał na
dróżkę, którą szłaś i omal cię nie
potrącił. Odniosłaś się do tego biednego
człowieka w sposób nieodpowiedni, zamiast modlić się i
przygotowywać do Mszy. Zabrakło ci miłości i
straciłaś pokój i cierpliwość. I mówisz, że nie
zraniłaś Boga?
“Przychodzisz w ostatniej minucie, gdy procesja
celebransów już wychodzi, by celebrować Mszę Św... i
zamierzasz uczestniczyć bez uprzedniego przygotowania...”
Odpowiedziałam: “ Dobrze, moja Matko, nie mów
już nic więcej. Nie musisz mi przypominać więcej, bo
umrę ze smutku i wstydu.”
“Dlaczego wy wszyscy musicie przychodzić w ostatnim
momencie? Powinniście przychodzić wcześniej, aby móc się
pomodlić i prosić Pana, aby zesłał Swojego Ducha
Świętego, który może udzielić wam pokoju i
oczyścić z ducha świata, waszych kłopotów, problemów i
rozproszeń, aby uzdolnić was do przeżywania tego tak
świętego momentu. Jednakże, przychodzicie prawie w momencie, gdy
celebracja się już zaczyna i uczestniczycie jak w zwykłym
wydarzeniu bez żadnego duchowego przygotowania. Dlaczego? To jest
największy z Cudów. Przychodzicie przeżywać moment, gdy
Najwyższy Bóg udziela swojego największego daru i nie potraficie go
docenić.”
Tego było już dosyć. Czułam się
tak źle, że miałam aż nadto, by prosić Boga o
przebaczenie. Nie tylko z powodu win tego dnia, ale także za te wszystkie
przypadki, kiedy podobnie jak wielu innych ludzi czekałam, kiedy
kapłan skończy homilię, by wejść do
kościoła. Także za te przypadki, gdy nie wiedziałam lub nie
chciałam zrozumieć, co to znaczy być tutaj, i za te, kiedy moja
dusza była pełna ciężkich grzechów i miałam
śmiałość brać udział we Mszy Św.
Była to uroczystość i miało być
odmawiane Chwała. Matka Bożą powiedziała: “Wychwalaj i
błogosław całym swoim sercem Świętą Trójcę,
uznając, że jesteś jednym z Jej stworzeń.”
Jakże inne było to Chwała! Nagle
zobaczyłam siebie w odległym miejscu pełnym światła,
przed Majestatem Tronu Boga. Z tak wielką miłością
dziękowałam Bogu, gdy powtarzałam: “Dla Twojej wielkiej chwały, wychwalamy Cię,
błogosławimy Ciebie, uwielbiamy Ciebie, oddajemy Ci chwałę,
dziękujemy Ci, Panie Boże, Królu Nieba, Boże Ojcze
Wszechmogący.” I przypomniałam sobie ojcowską twarz Ojca,
pełną dobroci. “Panie Jezu Chryste, Jednorodzony Synu Ojca, Panie
Boże, Baranku Boży, Ty gładzisz grzechy świata...” A Jezus
był przede mną, z twarzą pełną łagodności i
Miłosierdzia... “Bo tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś
jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste z Duchem
Świętym...” Bóg pięknej Miłości. Ten, który w tej
chwili sprawił, że cała moja istota drży...
I poprosiłam: “Panie, wybaw mnie od wszelkiego
zła. Moje serce należy do Ciebie. Mój Boże, ześlij mi Twój
pokój, żebym mogła osiągnąć jak największe
korzyści z Eucharystii i żeby moje życie mogło
przynieść jak najlepsze owoce. Duchu święty,
przekształć mnie, działaj we mnie, prowadź mnie. O
Boże, udziel mi darów, których potrzebuję, by lepiej Ci
służyć!”
Przyszedł czas Liturgii Słowa i Dziewica
Maryja kazała mi powtarzać: “Panie Boże, chcę
słuchać Twojego Słowa i przynieść obfity owoc. Niech
Twój Święty Duch oczyści wnętrze mojego serca, aby
Słowo Boże wzrastało i rozwijało się,
oczyszczając moje serce, tak by było dyspozycyjne.”
Matka Boża powiedziała: Chcę, abyś
uważnie słuchała czytań i całej homilii kapłana.
Pamiętaj, że Biblia mówi, że Słowo Boże nie wraca
bezowocne. Jeśli będziesz uważna, coś z tego co
usłyszałaś pozostanie w tobie. Powinnaś starać
się przypominać przez cały dzień te Słowa, które
zrobiły na tobie wrażenie. Czasem mogą to być dwa wersety,
innym razem cała Ewangelia lub może tylko jedno słowo. Smakuj je
przez resztę dnia, a stanie się ono częścią ciebie,
ponieważ jest to sposób na przemianę życia, pozwolić, by
Słowo Boże przemieniało człowieka.
“A teraz, powiedz Bogu, że jesteś tu, by
słuchać, że chcesz, by On mówił dziś do twojego
serca.”
Jeszcze raz podziękowałam Bogu za możliwość
słuchania Jego Słowa. I prosiłam Go o przebaczenie, za to
że przez wiele lat miałam twarde serce i za to, że uczyłam
moje dzieci, że muszą iść na Mszę w niedzielę, bo
jest to nakazane przez Kościół, a nie z miłości i potrzeby,
by napełnić się Bogiem.
Uczęszczałam na Liturgię
Eucharystyczną tak wiele razy głównie z powinności, i dlatego
wierzyłam, że jestem zbawiona. Ale nie żyłam nią, a
jeszcze mniej zwracałam uwagi na czytania i homilię kapłana! Ile
bólu czułam za tyle lat niepotrzebnej straty z powodu mojej ignorancji!
Jak sztuczne jest nasze uczestniczenie we Mszy Św. tylko wtedy, gdy
idziemy bo ktoś się żeni, lub na Mszę pogrzebową lub
dlatego, że musimy być widziani przez środowisko. Ile ignorancji
odnośnie Kościoła i Sakramentów! Jaka strata, gdy staramy
się kształcić odnośnie spraw świata, który w jednej
chwili może zniknąć pozostawiając nas z niczym, a przy
końcu życia nie przedłuży ani minuty naszego istnienia. Jednakże
nie znamy tego, co może nam dać trochę nieba na tej ziemi, a
potem wieczne życie. I uważamy siebie za kulturalnych
mężczyzn i kobiety!
Chwilę później było Ofiarowanie i Matka
Boża powiedziała: “Módl się w sposób następujący: (
i ja powtarzałam ) Panie, ofiaruję wszystko czym jestem,
wszystko co posiadam, wszystko co mogę. Kładę wszystko w Twoje
Ręce. Kształtuj tę małą istotę, którą
jestem. Przez zasługi Twojego Syna przekształć mnie,
Wszechmogący Boże. Proszę Cię za moją rodzinę,
moich dobroczyńców, za każdego członka Apostolatu, za
wszystkich, którzy walczą przeciwko nam, za tych, którzy polecają
się moim ubogim modlitwom. Naucz mnie kłaść moje serce
jakby na ziemi przed nimi, żeby mogli iść bardziej miękko.
Oto jak modlili się Święci; oto jak pragnę, byście wszyscy
robili.”
Oto jak Jezus prosi nas, byśmy się modlili,
żebyśmy kładli nasze serca jakby na ziemi, żeby inni nie
czuli twardości, ale raczej żebyśmy łagodzili ból ich
kroków. Kilka lat później czytałam książkę z
modlitwami świętego, którego bardzo kocham, Jose Maria Escriva de
Balaguer, i w tej książce znalazłam modlitwę podobną
do tej, której nauczyła mnie Najświętsza Dziewica. Może
modlitwy tego Świętego, któremu zawierzyłam siebie,
podobały się Matce Bożej.
Nagle zaczęły powstawać jakieś
postacie, których wcześniej nie widziałam. Wyglądało to
tak, jakby u boku każdej osoby obecnej w Katedrze, pojawiła się
inna osoba i wkrótce cała Katedra zapełniła się
młodymi pięknymi ludźmi. Byli oni ubrani w białe szaty i
skierowali się do głównej nawy, a następnie podeszli do
ołtarza.
Matka Boża powiedziała: “ Patrz. To są
Aniołowie Stróżowie wszystkich ludzi, którzy są tutaj. To jest
moment, kiedy twój Anioł Stróż zanosi twoje ofiary i prośby
przed Ołtarz Boga.”
Byłam zdumiona, bo te istoty miały tak
piękne twarze, tak promieniujące, że nie można sobie tego
wyobrazić. Ich oblicza były bardzo piękne, niemalże z
kobiecymi rysami; budowa ciała, ręce, postawa były męskie.
Ich bose stopy nie dotykały podłogi, jakby się
prześlizgiwały. Procesja była bardzo piękna.
Niektórzy z nich nieśli coś, jakby złote
mise z czymś, co lśniło jak złociste światło.
Matka Boża powiedziała: To są Aniołowie Stróżowie
ludzi, którzy ofiarują tę Mszę Świętą w wielu
intencjach, tych którzy są świadomi co znaczy ta celebracja. Oni
mają coś do ofiarowania Bogu....”
“ Ofiaruj siebie w tej chwili... ofiaruj swoje smutki,
bóle, nadzieje, radości, prośby. Pamiętaj, ze Msza Św. ma
nieskończoną wartość. Dlatego bądź hojna w
ofiarowaniu i proszeniu.”
Za pierwszymi Aniołami szli następni, którzy
nie mieli niczego w rękach; szli z pustymi rękami. Maryja
powiedziała: “To są Aniołowie ludzi, którzy są tutaj ale
nigdy niczego nie ofiarują. Nie są zainteresowani tym, by
przeżywać każdy moment Mszy Św. i nie mają darów, by
je zanieść przed Ołtarz Boga.”
Na końcu procesji szli inni Aniołowie, którzy
byli raczej smutni, z rękami złożonymi do modlitwy, ale ze
spuszczonymi oczami. “To są Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy
są tutaj ale nie chcą być, to znaczy ci, którzy zostali zmuszeni
do przyjścia, którzy przyszli z obowiązku ale bez żadnego
pragnienia uczestniczenia we Mszy Św. Aniołowie idą smutni,
ponieważ nie mają nic do zaniesienia przed Ołtarz poza
własnymi modlitwami.”
Nie zasmucajcie swojego Anioła Stróża.
Proście o wiele, proście o nawrócenie grzeszników, o pokój w
świecie, za waszych sąsiadów, za tych, którzy proszą was o
modlitwę. Proście, proście o wiele, ale nie tylko za was samych,
ale także za wszystkich.
Pamiętajcie, że ofiara która najbardziej podoba
się Panu jest ta, kiedy ofiarujecie siebie samych jako ofiarę
całopalną, tak żeby Jezus mógł zstąpić i
przekształcić was przez swoje zasługi. Co wy macie do
ofiarowania Ojcu sami z siebie? Nicość i grzech. Ale ofiarowanie
siebie samego złączone z zasługami Jezusa podoba się Ojcu.”
Widok tej procesji był tak piękny, że
trudno byłoby porównać go z czymkolwiek. Te wszystkie niebiańskie
istoty pochylające się przed ołtarzem, niektóre
zostawiające swoje ofiary na podłodze, inne prosternujące
się z czołem prawie dotykającym ziemi. Skoro tylko przybyły
do ołtarza, zniknęły mi z oczu.
Nadszedł końcowy moment Prefacji i kiedy
całe zgromadzenie mówiło: “Święty, Święty,
Święty”, nagle wszystko co znajdowało się za
celebransami zniknęło. Za Arcybiskupem z lewej strony tysiące
aniołów ukazało się po przekątnej, mali aniołowie,
wielcy aniołowie, aniołowie z dużymi skrzydłami,
aniołowie z małymi skrzydłami, bez skrzydeł. Tak jak
poprzedni wszyscy byli ubrani w białe szaty kapłańskie lub
ministranckie.
Każdy z nich ukląkł ze złożonymi
rękami i pochylił głowę ze czcią. Słychać
było piękną muzykę jakby wiele chórów z różnymi
głosami, wszyscy śpiewali unisono razem z ludźmi: Święty,
Święty, Święty...
Nadszedł moment Konsekracji, najcudowniejszy z
Cudów. Za Arcybiskupem z prawej strony pojawiło się mnóstwo
ludzi, także po przekątnej. Byli oni ubrani w identyczne tuniki ale w
kolorach pastelowych: różowych, zielonych, jasnoniebieskich, liliowych,
żółtych, jednym słowem w różnych i bardzo ciepłych
kolorach. Ich twarze były także jaśniejące, pełne
radości. Zdawali się być w tym samym wieku. Można było
zauważyć (nie potrafię powiedzieć dlaczego), że byli
ludźmi w różnym wieku, ale ich twarze wyglądały jednakowo,
bez zmarszczek, szczęśliwe. Wszyscy oni także uklękli na
śpiew “Święty, Święty, Święty Pan...”
Matka Boża powiedziała: “To są dusze
wszystkich Świętych i błogosławionych w Niebie.
Pomiędzy nimi są dusze twoich krewnych, którzy już się
cieszą oglądaniem Boga.”
Następnie zobaczyłam Ją dokładnie po
prawej stronie Arcybiskupa, krok za celebransem. Była zawieszona
odrobinę nad podłogą, klęcząc na jakimś bardzo
solidnym przezroczystym i jednocześnie jaśniejącym materiale
jakby czystej wodzie. Najświętsza Dziewica, z rękami
złożonymi patrzyła z uwagą i szacunkiem na celebransa.
Stamtąd mówiła do mnie, ale bez słów prosto do serca, nie patrząc
na mnie: “Dziwi cię to, że stoję za Arcybiskupem,
nieprawdaż? Tak właśnie powinno być... Z całą
miłością, jaką Syn mi daje, On nie udzielił mi
godności, której udzielił kapłanom; uobecniania codziennego Cudu
moimi rękami, tak jak to oni robią swoimi kapłańskimi
rękami. Dlatego czuję głęboki szacunek dla kapłanów i
dla cudu, którego Bóg dokonuje przez nich, co skłania mnie do
uklęknięcia za nimi.”
O mój Boże, jak wielką godność, jak
wielką łaskę wlewa Bóg w dusze kapłańskie, a ani my, a
może niektórzy z nich także, nie jesteśmy tego świadomi.
Za ołtarzem ukazały się cienie ludzi w
szarych kolorach z rękami wzniesionymi. Matka Boża powiedziała: “To
są błogosławione dusze z czyśćca, którzy czekają
na wasze modlitwy, by mogły być uwolnione. Nie przestawaj modlić
się za nie. Oni modlą się za was ale nie mogą modlić
się za siebie. Ty masz się za nie modlić , aby pomóc im
wyjść z czyśćca, aby mogli być z Bogiem i
cieszyć się Nim wiecznie.
Teraz to widzisz; jestem tutaj przez cały czas.
Ludzie idą na pielgrzymki, szukają miejsc, gdzie się
ukazałam. Jest to dobre z powodu łask, które tam otrzymają. Ale
w żadnym objawieniu, w żadnym innym miejscu nie jestem bardziej
obecna niż w czasie Mszy Świętej. Zawsze Mnie znajdziesz u stóp
ołtarza, gdzie jest odprawiana Eucharystia. U stóp Tabernakulum,
pozostaję z aniołami, ponieważ jestem zawsze z Jezusem.”
Widzieć piękne oblicze Matki w chwili
odmawiania słów “Święty, Święty, Święty...”,
a także innych z promieniejącymi twarzami, rękami
złożonymi, oczekującymi na cud, który się nieustannie
powtarza, było przebywaniem jakby w samym niebie. I pomyśleć,
że są ludzie, którzy w tym momencie mogą być rozproszeni
rozmową. Boli mnie, gdy mówię, że wielu mężczyzn,
więcej niż kobiet stoi ze skrzyżowanymi rękami jakby składając
hołd tak jak równemu sobie.
Maryja powiedziała: “Powiedz wszystkim , że
człowiek nie jest nigdy bardziej człowiekiem niż kiedy zgina
kolana przed Bogiem.”
Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był
on człowiekiem normalnego wzrostu, ale nagle zaczął
rosnąć, napełniając się światłem,
nadzwyczajnym światłem koloru pomiędzy bielą i złotem,
które go ogarnęło i stało się bardzo silne wokół
głowy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec rysów. Kiedy podniósł
Hostię zobaczyłam Jego ręce. Na wierzchu dłoni miał jakieś
znaki, z których emanowało dużo światła. To był Jezus!
To On otaczał Sobą celebransa, otaczał z miłością
jego ręce. W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i
stała się wielka. Ukazała się cudowna twarz Jezusa
patrzącego na swój lud.
Instynktownie chciałam pochylić głowę
i Matka Boża powiedziała: “Nie patrz w dół. Patrz w górę
i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy:
Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham
Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają,
nie ufają i nie kochają Ciebie. ...Przebaczenie i Miłosierdzie...
A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi
Królów.”
Wypowiedziałam te słowa i wydawało
się, jakbym była jedyną, na którą On patrzył z
ogromnej Hostii. Ale poznałam, że w taki sposób z pełnią
miłości spogląda na każdą osobę. Pochyliłam
głowę czołem dotykając ziemi, jak to czynili wszyscy
aniołowie i błogosławieni z nieba. Przez ułamek sekundy
dziwiłam się, jak Jezus przybrał ciało celebransa i
jednocześnie był w środku Hostii. Kiedy celebrans
położył Hostię, wrócił do normalnych rozmiarów.
Łzy płynęły z moich oczu; nie mogłam wyjść z
podziwu.
Za chwilę Arcybiskup wypowiedział słowa
Konsekracji nad winem, i gdy słowa były wymawiane, ukazało
się światło z nieba w tle. Ściany i sufit
kościoła zniknęły. Wszędzie była ciemność
poza błyszczącym światłem z ołtarza.
Nagle zobaczyłam zawieszonego w powietrzu
Ukrzyżowanego Jezusa. Widziałam Go od głowy do dolnej
części piersi. Belka krzyża była podtrzymywana przez
jakieś duże, silne ręce. Ze środka tego jasnego
światła wyszło małe światełko podobne do
lśniącego małego gołębia, który przefrunął
szybko nad kościołem. Spoczął na lewym ramieniu
Arcybiskupa, który dalej ukazywał się jako Jezus. Mogłam
rozpoznać Jego długie włosy, jaśniejące rany i ogromne
ciało, ale nie mogłam dostrzec twarzy.
W górze był Ukrzyżowany Jezus, z
głową opartą na prawym ramieniu. Mogłam kontemplować
Jego twarz, zbite ramiona i poszarpane ciało. Po prawej stronie klatki
piersiowej miał ranę, z której tryskała krew w kierunku lewej
strony, a na prawo coś, co wyglądało jak woda, ale było
bardzo błyszczące. Wyglądało to bardziej jak strumienie
światła wychodzące w kierunku wierzących i poruszające
się w prawo i w lewo. Byłam zdumiona ilością Krwi, która spływała
do kielicha. Myślałam, że się przeleje i zabarwi cały
ołtarz, ale ani jedna kropla się nie rozlała. W tym momencie
Maryja powiedziała: “To jest cud nad cudami. Powiedziałam ci
przedtem, że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W
chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w
chwili krzyżowania Jezusa.”
Czy ktokolwiek może to sobie wyobrazić? Moje
oczy tego nie mogą dostrzec, ale my wszyscy jesteśmy tam w momencie,
gdy krzyżują Jezusa. A On prosi Ojca o przebaczenie nie tylko dla
tych, którzy Go zabili, ale także o przebaczenie wszystkich naszych
grzechów: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”
Od tego dnia nie dbam o to, że świat sądzi
iż jestem szalona, ale proszę każdego, żeby
uklęknął i próbował żyć z całego serca, z
całą wrażliwością, na którą go stać,
przywilejem, który daje nam Bóg.
Kiedy mieliśmy odmawiać Ojcze Nasz, Pan
przemówił po raz pierwszy w czasie celebracji:
“Poczekaj, chcę, żebyś się
modliła z największą głębią do jakiej jesteś
zdolna. W tej chwili przypomnij sobie osobę lub osoby, które
wyrządziły ci wielką krzywdę w ciągu życia, tak
żebyś je serdecznie uścisnęła i powiedziała im z
serca: “W Imię Jezusa przebaczam wam i życzę wam pokoju. W
Imię Jezusa proszę was o przebaczenie i życzenie mi pokoju.
Jeśli osoba jest godna pokoju, otrzyma go i poczuje się lepiej.
Jeśli osoba nie jest zdolna otworzyć się na ten pokój, wróci on
do twojego serca. Nie chcę, żebyś otrzymywała lub
ofiarowała pokój, gdy nie jesteś zdolna przebaczyć i pierwsza
odczuć go w swoim sercu.
“Uważaj na to, co robisz, kontynuował
Pan, “powtarzasz w Ojcze Nasz: przebacz nam nasze winy, jako i my
przebaczamy tym, którzy zawinili względem nas. Jeśli jesteś
zdolna przebaczyć, ale nie zapomnieć, jak niektórzy mówią,
stawiasz warunki przebaczeniu Boga. Mówisz: Przebaczasz mi tylko tak jak ja
jestem zdolna przebaczyć, ale nie więcej.”
Nie wiem, jak wytłumaczyć swój ból, jak bardzo
możemy ranić Boga. I jak bardzo możemy ranić siebie samych
przez tyle urazów, złych uczuć i niepochlebnych rzeczy, które
rodzą się z naszych uprzedzeń i nadwrażliwości. Przebaczyłam;
przebaczyłam z serca i poprosiłam o przebaczenie wszystkich ludzi,
których zraniłam kiedykolwiek, aby odczuć pokój Boży.
Celebrans powiedział, “obdarz nas pokojem i
jednością...” a następnie, “pokój Pański niech
będzie z wami wszystkimi.”
Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi
(nie wszystkimi) ludźmi, którzy się ściskali, pojawiło
się bardzo intensywne jasne światło. Wiedziałam, że to
był Jezus i prawie że rzuciłam się, by
uścisnąć osobę obok mnie. Naprawdę mogłam
odczuć uścisk Pana w tym świetle. To On mnie
uścisnął udzielając mi swojego pokoju, ponieważ w tym
momencie byłam zdolna przebaczyć i usunąć z serca cały
żal do innych. Tego właśnie chce Jezus, by dzielić się
tą chwila radości, biorąc nas w objęcia i życząc
nam swojego pokoju.
Nadeszła chwila Komunii kapłańskiej.
Ponownie zobaczyłam wszystkich kapłanów obok Arcybiskupa. Kiedy on
przyjął Komunię Świętą, Maryja powiedziała:
“To jest chwila na modlitwę za celebransa i
kapłanów, którzy mu towarzyszą. Powtarzaj razem ze Mną:
“Boże, błogosław im, uświęcaj ich, pomagaj im,
oczyszczaj ich, kochaj ich, troszcz się o nich i wspieraj ich swoją
miłością. Pamiętaj o wszystkich kapłanach świata,
módl się za wszystkie dusze konsekrowane...’
Drodzy bracia i siostry, to jest moment, w którym
powinniśmy modlić się za nich, bo oni są
Kościołem tak jak i my, świeccy. Wiele razy my, świeccy,
żądamy tak wiele od kapłanów, ale nie jesteśmy zdolni
modlić się za nich, niezdolni zrozumieć, że oni są
ludźmi, niezdolni zrozumieć i docenić samotności, która
często towarzyszy kapłanowi.
Powinniśmy zrozumieć, że kapłani
są ludźmi tak jak my i że potrzebują być zrozumiani,
otoczeni opieką. Potrzebują naszego uczucia i uwagi, ponieważ
oddają swoje życie za każdego z nas jak Jezus, przez bycie
konsekrowanymi dla Niego.
Pan Bóg chce, żeby lud, który mu powierzył,
modlił się i pomagał w uświęcaniu Pasterza. Pewnego
dnia, gdy będziemy już po drugiej stronie, zrozumiemy cuda, które Pan
zdziałał, dając nam kapłanów, którzy pomagają nam
zbawiać nasze dusze.
Ludzie zaczęli wychodzić z ławek do
Komunii. Nadeszła wielka chwila spotkania. Pan powiedział do mnie: “Poczekaj
chwilę; Chcę, żebyś coś zobaczyła...” Poruszona
wewnętrznym impulsem podniosłam wzrok na osobę, która miała
przyjąć Komunię Świętą na język z rąk
kapłana.
Spostrzegłam, że to była jedna z pań
z naszej grupy, która poprzedniego wieczoru nie mogła pójść do
spowiedzi, ale dziś rano uczyniła to przed Mszą
Świętą. Kiedy kapłan położył Świętą
Hostię na jej języku, błysk złocistego światła
przeszedł przez tę osobę, najpierw przez plecy, następnie
otaczając ją z tyłu, wokół ramion, a na końcu
wokół głowy. Pan powiedział:
“Oto jak się cieszę obejmując duszę,
która przychodzi z czystym sercem, by Mnie przyjąć.”
Ton głosu Jezusa był tonem
szczęśliwego człowieka.
Byłam zdumiona widząc moją
przyjaciółkę wracającą do ławki otoczoną
światłem, w uścisku Pana. Pomyślałam o cudzie, który
tracimy wiele razy, przyjmując Jezusa z małymi lub wielkimi winami,
podczas gdy powinno być to święto.
Wiele razy mówimy, że nie ma kapłanów, do których
można pójść do spowiedzi w jakimś momencie. Ale problem nie
jest w tym, by się móc powiadać, ale w naszej łatwości
ponownego wpadania w zło. Z drugiej strony w ten sam sposób, w jaki
szukamy pięknego salonu, a mężczyźni fryzjera, gdy
urządzamy przyjęcie, musimy także podjąć wysiłek
poszukania kapłana, gdy potrzebujemy usunąć brud z nas samych.
Nie możemy śmiało przyjmować Jezusa w momencie, gdy nasze
serce pełne jest brzydkich rzeczy.
Kiedy poszłam przyjąć Komunię, Jezus
powiedział do mnie: “Ostatnia Wieczerza była momentem
największej intymności z Moimi bliskimi. W czasie tej godziny
miłości, ustanowiłem to, co mogło być uważane za
akt szaleństwa w oczach ludzi, uczynienie Siebie więźniem Miłości.
Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do
końca wieków, ponieważ Moja Miłość nie mogła
znieść, żebyście pozostali sierotami, wy, których
ukochałem bardziej niż własne życie.”
Otrzymałam Hostię, która miała inny smak.
Było to połączenie krwi i kadzidła, poczułam się
całkowicie pochłonięta. Czułam tak wielką
miłość, że łzy spływały mi po policzkach i
nie mogłam ich powstrzymać.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce, gdy
klęczałam, Pan powiedział: “Posłuchaj...” Chwilę
później usłyszałam modlitwy pani, która siedziała przede
mną i która właśnie przyjęła Komunię
Świętą. To co mówiła nie otwierając ust brzmiało
mniej więcej tak: “Panie, pamiętaj, że jest koniec miesiąca
i my nie mamy pieniędzy, by zapłacić za czynsz, opłaty za
samochód i szkołę dzieci. Musisz coś zrobić, by mi pomóc...
Proszę, spraw, by mój mąż nie pił tak dużo. Nie
mogę już wytrzymać jego upijania się tak często i mój
najmłodszy syn będzie powtarzał znowu rok, jeśli mu nie
pomożesz. On ma egzaminy w tym tygodniu... I nie zapomnij o naszej
sąsiadce, która musi się przenieść. Niech ona zrobi to zaraz.
Nie mogę już dłużej jej znieść... etc. etc.”
Następnie Arcybiskup powiedział: “Módlmy
się,” i całe zgromadzenie powstało na końcową
modlitwę. Jezus powiedział ze smutkiem: “Czy zwróciłaś
uwagę na jej modlitwę? Ani przez chwilę nie powiedziała mi,
że Mnie kocha. Ani przez chwilę nie podziękowała Mi za dar,
którego jej w tym celu, aby ją podnieść do Mnie. Ani przez
chwilę nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była
litania próśb... i tak jest prawie ze wszystkimi, którzy Mnie
przyjmują.”
“Umarłem z miłości i
zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z
miłości pozostaję z wami. Ale wy nie zdajecie sobie sprawy,
że potrzebuję waszej miłości. Pamiętaj, że jestem
Żebrakiem Miłości w tej wzniosłej dla duszy godzinie.”
Czy zdajecie sobie sprawę, że On,
Miłość żebrze o naszą miłość i my Mu
jej nie dajemy? Co więcej, unikamy tego spotkania z
Miłością ponad inne miłości, z jedyną
miłością, która daje się w nieustannej ofierze.
Kiedy celebrans miał udzielić błogosławieństwa,
Matka Boża powiedziała: “Bądź uważna, staraj
się... Robisz jakiś stary znak zamiast znaku Krzyża.
Pamiętaj, że to błogosławieństwo może być
ostatnie, jakie otrzymujesz z rąk kapłana. Nie wiesz, gdy stąd
odchodzisz, czy umrzesz czy nie. Nie wiesz, czy będziesz miała
możliwość otrzymać błogosławieństwo od
innego kapłana. Te konsekrowane ręce udzielają ci
błogosławieństwa w Imię Trójcy Przenajświętszej.
Dlatego czyń znak Krzyża z szacunkiem jakby to było ostatni raz
w twoim życiu.”
Jak bardzo brakuje nam zrozumienia i uczestnictwa w codziennej
Mszy Świętej! Dlaczego by nie zacząć dnia pół godziny
wcześniej i pójść na Mszę Świętą i
otrzymać wszystkie błogosławieństwa, które Pan chce na nas
zlać?
Jestem świadoma, że z powodu obowiązków
nie każdy może uczestniczyć w codziennej Mszy, ale przynajmniej
dwa lub trzy razy w tygodniu. Tak wielu opuszcza Mszę
Świętą w niedziele za najmniejszą wymówką, że
mają dziecko, lub dwoje lub dziesięcioro dzieci, i dlatego nie
mogą pójść na Mszę Świętą. Jak sobie ludzie
poradzą, skoro mają inne ważne zobowiązania? Niech
zabiorą wszystkie dzieci, lub niech idą na zmianę, mąż
na jedną godzinę, żona na inną, ale niech spełnią
swój obowiązek przed Bogiem.
Mamy czas na studium, na pracę, na rozrywkę,
odpoczynek, ale NIE MAMY CZASU, BY PRZYNAJMNIEJ W NIEDZIELĘ IŚĆ
NA MSZĘ ŚWIĘTĄ.
Jezus poprosił mnie, żebym pozostała z
jeszcze przez kilka minut po zakończeniu Mszy Świętej.
Powiedział:
“Nie wychodź pośpiesznie po zakończeniu
Mszy Świętej. Pozostań w Moim towarzystwie i ciesz się nim
i pozwól Mi cieszyć się twoim...”
Jako dziecko słyszałam, że Pan Jezus
pozostaje z nami przez pięć lub dziesięć minut po Komunii.
Zapytałam Pana w tym momencie:
“Panie, jak długo pozostajesz z nami po Komunii?”
Myślę, że Jezus musiał się
śmiać z mojej głupoty, gdy odpowiedział: “Przez
cały czas, kiedy chcesz być ze Mną. Jeśli będziesz
mówić do Mnie przez cały dzień w czasie twojej pracy,
będę cię słuchać. Ja zawsze jestem z tobą. To ty
Mnie opuszczasz. Wychodzisz ze Mszy Świętej i dzień
obowiązku się kończy. Uczciłaś dzień Pański
i wszystko dla ciebie skończone. Nie sądzisz, ze chciałbym
uczestniczyć w twoim rodzinnym życiu z tobą, przynajmniej tego
dnia.”
“ W waszych domach macie miejsce na wszystko: pokoje do
różnych zajęć: do spania, do gotowania, inny do jedzenia, itd.
Jakie miejsce przeznaczyliście dla Mnie? To nie powinno być miejsce,
gdzie macie tylko obraz, na którym zbiera się kurz, ale miejsce, gdzie
przynajmniej przez pięć minut każdego dnia rodzina spotyka
się, by podziękować za dzień i za dar życia,
prosić w potrzebach, o błogosławieństwo, opiekę,
zdrowie. Wszystko ma miejsce w waszych domach oprócz Mnie.”
“Ludzie planują dzień, tydzień, semestr,
wakacje, itd. Wiedzą, gdzie będą odpoczywać, w jaki
dzień pójdą do kina lub na przyjęcie, kiedy odwiedzą
babcię lub wnuczki, dzieci, przyjaciół i kiedy skorzystają z
rozrywki. Ile rodzin mówi przynajmniej raz w miesiącu: ‘Dzisiaj jest
dzień, by odwiedzić Jezusa w Tabernakulum,’ i cała rodzina
przychodzi, by porozmawiać ze Mną? Ilu siada przede Mną i
rozmawia ze Mną, opowiadając Mi, co się wydarzyło od
ostatniego razu, opowiadając Mi swoje problemy, trudności,
prosząc Mnie o to, czego potrzebują... czyniąc Mnie
częścią tego wszystkiego? Ile razy?
“Ja wiem wszystko. Czytam nawet najgłębsze
sekrety waszych serc i umysłów. Ale cieszę się, gdy mówicie Mi o
swoim życiu, gdy pozwalacie Mi w nim uczestniczyć jako członkowi
rodziny, jako bliskiemu przyjacielowi. Jak wiele łask człowiek traci,
jeśli nie daje Mi miejsca w swoim życiu!”
Gdy pozostawałam z Nim tego dnia i w ciągu
wielu innych, pouczał nas dalej. Dzisiaj chcę podzielić się
z wami misją, którą mi powierzył. Jezus powiedział:
“Chciałem zbawić Moje stworzenie. Moment
otwarcia drzwi do nieba był przesiąknięty zbyt wielkim bólem...”
“ Pamiętaj, że nawet matka nie karmi swojego dziecka własnym ciałem.
Doszedłem do granic miłości, by udzielić wam wszystkim
swoich zasług.
“Msza Święta to jestem Ja
przedłużający Moje życie i Moją Mękę na
krzyżu pośród was. Co byście mieli bez zasług Mojego
życia i Mojej Krwi, by stanąć przed Ojcem? Nic, nędzę
i grzech...
Musicie przewyższać w cnocie aniołów i
archaniołów, bo oni nie mają radości przyjmowania Mnie jako
pokarmu tak jak wy. Oni piją kroplę ze źródła, a wy, którzy
macie łaskę przyjmowania Mnie, macie cały ocean do picia.”
Inną sprawą, o której Pan mówił z bólem
dotyczyła ludzi, którzy spotykają się z Nim z
przyzwyczajenia, tych, którzy zagubili lęk przed każdym spotkaniem z
Nim. Rutyna sprawia, że ludzie stają się tak obojętni,
że nie mają niczego nowego do powiedzenia Jezusowi, gdy Go
przyjmują. Powiedział także, że jest tak dużo dusz
konsekrowanych, które utraciły swój entuzjazm zakochania w Bogu, i
przekształciły swoje powołanie w zajęcie, zawód, do którego
nic się nie dodaje, poza tym co jest wymagane, i to bez uczucia...
Pan mówił mi o owocach, które muszą
pochodzić z każdej Komunii, którą przyjmujemy. Zdarza
się, że są ludzie, którzy przyjmują codziennie Jezusa, ale
nie zmieniają swojego życia. Spędzają wiele godzin na
modlitwie i robią wiele rzeczy, itd. Ale ich życie nie
przekształca się, a życie, które się nie zmienia, nie
może przynieść prawdziwych owoców dla Boga. Zasługi, jakie
otrzymujemy w Eucharystii powinny przynieść owoce nawrócenia w nas i
owoce miłości względem naszych braci i sióstr.
My, ludzie świeccy mamy wielką rolę do
spełnienia w Kościele. Nie mamy prawa milczeć, ponieważ Pan
posyła nas, nas wszystkich jako ochrzczonych, byśmy szli i
głosili Dobrą Nowinę. Nie mamy prawa przyswajać tej
całej wiedzy i nie dzielić się nią z innymi, pozwalać,
by nasi bracia i siostry umierali z głodu, podczas gdy mamy tyle chleba w
naszych rękach.
Nie możemy patrzeć, gdy Kościół wali
się, kiedy my żyjemy wygodnie w naszych parafiach i domach,
otrzymując nieustannie tyle od Pana: Jego Słowo, homilie,
pielgrzymki, Miłosierdzie Boże w Sakramencie Pojednania, cudowne
zjednoczenie w pokarmie Komunii, pouczenia kapłańskie.
Innymi słowy, otrzymujemy tak dużo, a nie mamy
odwagi porzucić strefę naszego komfortu i pójść do
więzienia, do instytucji poprawczych, rozmawiać z najbardziej
potrzebującymi. Pójść i powiedzieć im, by się nie
poddawali, że są katolikami, i że Kościół ich na tym
miejscu potrzebuje, potrzebuje ich cierpienia, ponieważ ich cierpienie
posłuży do zbawienia innych, ponieważ ta ofiara zdobędzie im
życie wieczne.
Nie jesteśmy w stanie pójść do szpitali,
gdzie są terminalnie chorzy i przez odmawianie Koronki do
Miłosierdzia, pomóc im naszymi modlitwami w tym czasie walki pomiędzy
dobrem a złem, aby uwolnić ich od sideł i pokus szatana.
Każdy umierający ma lęk, a proste ujęcie za rękę
i powiedzenie im o miłości Bożej i cudach, które czekają na
nich w niebie blisko Jezusa i Maryi, blisko ich zmarłych, daje im
pociechę.
Czas, w którym aktualnie żyjemy nie pozwala nam
być obojętnymi. Musimy być przedłużeniem rąk
kapłanów i iść tam, gdzie oni nie mogą dotrzeć. Ale do
tego potrzebujemy odwagi. Musimy przyjmować Jezusa, karmić się
Jezusem, żyć z Jezusem.
Boimy się poświęcić siebie bardziej.
Gdy Pan mówi, “Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne
będzie wam dodane,” mówi do wszystkich, braci i sióstr. Znaczy to
szukać Królestwa Bożego wszystkimi możliwymi sposobami i ...
otwierać ręce, by otrzymać WSZYSTKO! Dlatego, że On
jest Panem, Który odpłaca najlepiej, jest Tym, który jest uważny na
nasze najmniejsze potrzeby.
Bracia, siostry, dziękuję wam za to, że
pozwoliliście mi wypełnić misję, która została mi
powierzona, żeby te strony dotarły do was...
Następnym razem, gdy przyjdziecie na Mszę
Świętą, przeżyjcie ją. Wiem,
że Pan wypełni w was to, co obiecał, że “wasza Msza
Święta nie będzie nigdy taka sama.” A gdy to otrzymacie,
kochajcie Go!
Doświadczcie słodyczy spoczywania w Jego boku,
przebitego za was po to, by pozostawić wam swój Kościół i Jego
Matkę, by otworzyć drzwi Domu Ojca. Doświadczcie tego,
byście mogli odczuć Jego Miłosierną Miłość
przez to świadectwo i starać się odwzajemniać
dziecięcą miłością.
Niech Bóg błogosławi was w tę Wielkanoc.
Wasza siostra w Żyjącym Jezusie
Catalina
Świecka misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa